Wojna ich połączyła 

Walentyna (68) i Oksana (50)

Wesprzyj tegoroczną akcję postu 💜

Walentyna (68) i Oksana (50) nigdy się nie spotkały, zanim wojna zmusiła je do opuszczenia wszystkiego, co znały i kochały. Ze swoich miast, Odessy i Mariupola, uciekli wraz z córkami – mając nadzieję na bezpieczeństwo, ale bez jasnej drogi naprzód. Teraz mieszkają w małym pokoju w Mołdawii, daleko od domu, za którym tęsknią, ale wdzięczni za bezpieczeństwo. Caritas dał im.

Zanim uciekła przed wojną, Oksana (50) pracowała w domu w Odessie jako krawcowa. Teraz mieszkanie zastąpiono jednym pokojem, który dzieli ze swoją nastoletnią córką oraz matką i córką z Mariupola.  

Wiosną miną trzy lata odkąd ona i Sofia (13) opuściły miasto portowe nad Morzem Czarnym. Pozostawiła także maszynę do szycia, od której była całkowicie zależna w pracy. 

– Teraz mój wzrok pogorszył się do tego stopnia, że nie mógłbym go w ogóle używać. „Potrzebuję nowych okularów” – mówi Oksana z nutą ironii. 

W Mołdawii najpierw przybyli do wioski. Jednak dla Oksany, która z powodu kontuzji porusza się na wózku inwalidzkim, poruszanie się po trudnym terenie okazało się niemożliwe.  

– Doradzono mi Caritas , którzy wysłali po nas jeden ze swoich mobilnych zespołów. Przywieźli nas tutaj. Cieszę się z tego – mówi. 

Oprócz bezpłatnego pobytu w jednym z Caritas - w dziesięciu pokojach rodzinnych w stolicy Kiszyniowie mieszkańcy otrzymują wyżywienie, opiekę zdrowotną oraz dostęp do szeregu innych usług i zajęć. W szkole internetowej, która jest finansowana ze środków norweskich za pośrednictwem Caritas Norwegia, Sofia może uczestniczyć w lekcjach online ze swoimi ukraińskimi nauczycielami i innymi uczniami.  

– Świetnie się tu bawimy, ale tęsknię za codziennym życiem w Odessie i za moimi przyjaciółmi. Mieszkaliśmy wcześniej w przestronnym mieszkaniu, a teraz do przechowywania naszych rzeczy mamy tylko szafę. „Chcę wrócić” – mówi Oksana.  

Pośpiesznie uciekł z rosyjskiego oblężenia 

Podobnie jak była pracownica budowlana Walentyna (68) z Mariupola. Duże miasto Donieck miało dla Rosjan duże znaczenie strategiczne i zostało zaatakowane w tym samym czasie, gdy rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja. Przez trzy miesiące mieszkańcy byli zamknięci i musieli chować swoich zmarłych wzdłuż drogi. Gdy w maju 2022 roku kontrolę nad miastem przejęli Rosjanie, ona i jej córka uciekły. W ciągu kilku miesięcy zginęło ponad 8000 osób. 

– Na ulicach leżeli martwi ludzie, a my byliśmy przerażeni. To było straszne. Nie mieliśmy czasu, żeby zabrać ze sobą pieniądze, a po drodze zgubiłam telefon komórkowy i bagaż – opowiada, wybuchając płaczem.   

W autobusie spotkali kogoś, kto dał im pieniądze. Ostatecznie dotarli do ośrodka recepcyjnego dla uchodźców, którzy jak się okazało należeli do Caritas .   

– Byliśmy wyczerpani, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Tam dostaliśmy prysznic, ciepłe jedzenie i miejsce do spania. 

Plan zakładał dalszą podróż do Izraela, gdzie obecnie mieszkają jego brat i syn. Jednak nowe przepisy wjazdowe położyły temu kres.  

– Mołdawia była najbliższym krajem, do którego można było dotrzeć, więc pojechaliśmy tam. Tutaj dostajemy to, czego potrzebujemy, nawet nowy telefon komórkowy i opiekę psychologa. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Moja córka i ja dorabiamy trochę sprzątając i porządkując stołówkę. Zaoszczędzimy pieniądze na podróż powrotną. Jesteśmy tu już prawie trzy lata. „Chcemy wrócić do domu” – mówi z nadzieją Walentyna.  

Pomóż tym, którzy najbardziej tego potrzebują – Vipps pod numerem 93082 💜

Dziękujemy za troskę!

Przekaż darowiznę na kampanię wielkopostną!

Rozpoczyna się Kampania Wielkopostna 2025.